WikiLeaks niedługo powróci

dnia 08-02-2010 o godzinie 06:37

Dziennik Internautów

Udało się zabezpieczyć finansowanie dla technicznej części projektu. Już niedługo serwis WikiLeaks powróci do sieci i ponownie zacznie publikować niewygodne dokumenty i informacje.

Kadu 0.6.5.4 ze wsparciem dla sieci gadu-gadu 8 i 10 wydane

dnia 07-02-2010 o godzinie 23:28

Linux News

Komunikator Kadu 0.6.5.4 ze wsparciem dla sieci gadu-gadu 8 i 10 został dziś wydany. Najważniejsze zmiany, które są częścią tego wydania: długie opisy z możliwością wpisania do 255 znaków, nowe statusy “Chętny do rozmowy” oraz “Nie przeszkadzać”, możliwość kontaktu z użytkownikami z nowej puli numerów dla sieci gadu-gadu (tzw. długie numery), naprawione zostało wysyłanie obrazków naprawione zostało wysyłanie smsów przez bramkę Plus GSM.

Pakiety instalacyjne komunikatora Kadu dostępne są dla Linuksa, Mac OS X i Windowsa w dziale Pobierz.

Pakiety instalacyjne dla Linuksa dostępne są już dziś dla dystrybucji: Ubuntu, Debian, openSUSE i Mandriva, pozostałe dystrybucje będą dostępne wkrótce.


Menu statusów komunikatora Kadu 0.6.5.4

Pozostałe wybrane usprawnienia w tej wersji:

  • zostało dodane wsparcie dla systemu Maemo (Nokia N900) i
    zaawansowani użytkownicy mogą skompilować Kadu na Maemo
  • wszelkie komunikaty są wyświetlane teraz na środku ekranu a
    nie w jego lewym górnym rogu
  • została zwiększona czytelność okna wyboru emotek
  • został dodany nowy moduł Single_window – lista kontaktów i
    rozmowy w jednym oknie
  • po otwarciu okna “Rozpocznij rozmowę z…” focus ustawia się
    automatycznie w polu tekstowym
  • zostało naprawione działanie modułu Profiles pod Mac OS X.
  • Poprawiony został błąd w pozycjonowaniu okna rozmowy z nową
    osobą pod Windows
  • naprawione zostało wykrywanie zestawów ikon, emotek i dźwięków
    w ścieżce użytkownika dla systemu Windows
  • historia otwiera się z powrotem na ostatniej rozmowie z
    kontaktem, wyszukiwanie w historii rozpoczyna się od aktualnie
    przeglądanego dnia
  • dodany został nowy moduły – Dbus oraz pajacyk
  • zawijanie zbyt długich słów w oknie rozmowy
  • moduł Spellchecker skorzysta z Enchant zamiast Aspell’a jeśli
    znajduje się on w systemie
  • Kodowanie w UTF8 dla wysyłanych i odbieranych wiadomości,
    wyszukiwania kontaktów w katalogu publicznym oraz ustawianych opisów

Pełna lista poprawek znajduje się tutaj.  Pobierz nową wersję komunikatora Kadu.

Dla osób zainteresowanych rozwojem Kadu w tym następnej wersji z obsługą sieci komunikacyjnych  XMPP/Jabber i Tlena śledzić rozwój Kadu można za pomocą:

Irrlicht 1.7 wydany

dnia 07-02-2010 o godzinie 20:18

Linux News

Pojawiła się nowa wersja Irrlicht, otwartego silnika gier  3D dostępnego dla Windows, MacOS X, Linuksa, Windows CE oraz posiadającego porty dla innych platform (Xbox, PlayStation Portable, Symbian, iPhone). Nowe wydanie przynosi wiele nowości oraz poprawki błędów.


Irrlicht został napisany w C++ i posiada wsparcie dla OpenGL jak i własnego, programowego systemu renderowania. Używany jest w grach, demach, a także do renderowania obiektów 3D w aplikacjach CAD.

Nowości w wydaniu 1.7 to między innymi:

  • obsługa MRT;
  • możliwość użycia animacji w formacie Ogre .mesh;
  • obsługa architektury NPK Nebula.
  • nowe opcje rysowania w trybie 2D;
  • obsługa szyfrowania z użyciem algorytmu AES;
  • możliwość użycia VBO dla kopuł nieba i podobnych obiektów;
  • obsługa kompresji Bzip2 oraz LZMA.

Pełna lista zmian.
Pobierz nową wersję.

Ukazał się Nikto 2.1.1

dnia 05-02-2010 o godzinie 11:41

Linux News

Nikto to otwarty (Open Source – GPL) skaner umożliwiający automatyczne wykrywanie luk w zabezpieczeniach serwerów Web. Nikto jest w stanie wykryć rodzaj serwera, ocenić jego aktualność oraz podatność na tysiące znanych zagrożeń. Z pewnością warto za pomocą tego narzędzia przeskanować własny serwer WWW i przeanalizować dokładnie wyniki.

O tym doskonałym narzędziu, niezwykle przydatnym do testowania bezpieczeństwa własnych serwerów, przypominam przy okazji premiery wersji 2.1.1. Nowa wersja wprowadza szereg niedostępnych do tej pory funkcji, takich jak:

  • wykrywanie podatności na szereg nowych ataków typu RFI (ang. Remote File Inclusion),
  • możliwość uniknięcia wykrycia przeprowadzanych testów przez systemy IDS z wykorzystaniem biblioteki Libwhisker 2.5,
  • możliwość dołączania wtyczek.

Program w najnowszej wersji można pobrać pod tym adresem. Tutaj natomiast znajduje się obszerna instrukcja użytkownika.

Tyle informacji teoretycznych, teraz zapoznajmy się z praktycznymi możliwościami Nikto. Za pomocą prostego polecenia ./nikto.pl –h adres_ip_serwera uruchomimy domyślne skanowanie (poniżej przykładowy wynik skanowania).

Na powyższym zrzucie ekranu widać wyraźnie, że skaner wykrył w docelowym systemie szereg luk. Nikto nie ogranicza się jednak wyłącznie do wykrycia zagrożeń. Otrzymujemy również zalecenia (takie jak zalecenia przeprowadzenia aktualizacji oprogramowania) oraz linki do stron opisujących wykryte podatności. Zachęcam więc wszystkich do testowania własnych serwerów, zanim zrobią to za nas crackerzy!

Materiał pochodzi z serwisu HARD CORE SECURITY LAB.

Przegląd Haiku – styczeń 2010

dnia 04-02-2010 o godzinie 18:26

Linux News

Pierwszego lutego 2010 r. ukazał się test i przegląd zmian w kodzie ze stycznia, otwartoźródłowego projektu Haiku, mającego na celu stworzenie systemu operacyjnego, wzorowanego na BeOS i kompatybilnego z nim binarnie.

Dobrą nowiną jest fakt, że w styczniu wykonano o sto zmian w kodzie więcej tj. 537, niż w grudniu. Pracowano m.in. nad sterownikami, implementacją obsługi zabezpieczeń WEP
i WPA dla kart intela, aplikacjami, obsługą systemu plików NetFS i standardu IEEE 802.11, poprawiono także wiele błędów związanych z  wielowątkowością systemu, więcej szczegółów można znaleźć na podstronie portalu MyHAIKU.

Wspomniany artykuł zawiera także test i wrażenie z użytkowania najnowszych rewizji systemu, tzw. nightly builds. Autor sprawdzał działanie systemu na dwóch komputerach Benq Joybook P52EG i EeePC 901, oraz na maszynie wirtualnej VirtualBox  v.3.1.2. Na jednym z komputerów Haiku nie działał poprawnie, ale należy mieć na uwadze, że system jest dopiero w wersji alpha. Pomimo pewnych trudności, obecne prace dobrze rokują na przyszłość. Istnieje nadzieja, że jeszcze w tym roku ujrzymy wersję R1, która pozwoli na stabilną pracę w Haiku.

Rzut oka na tryb jednego okna w rozwojowym GIMP-ie

dnia 04-02-2010 o godzinie 09:02

Linux News

Serwis Ars Technica przyjrzał się ostatnim zmianom w rozwojowej wersji stworzonego w ramach projektu GNU programu do obróbki grafiki rastrowej, znanego szerzej jako GIMP. Artykuł został poświęcony opisowi nowego trybu jednego okna, ale można w nim znaleźć także inne informacje na temat ważnych zmian zachodzących w rozwojowej gałęzi 2.7, która da początek stabilnej serii 2.8.

GIMP był od wielu lat często krytykowany za, według niektórych, mało intuicyjny i nieprzyjazny interfejs użytkownika. Jego słabością jest według nich to, że aplikacja ta tworzy bardzo wiele okien oraz pływających paneli, które często bardzo trudno jest sensownie zorganizować. Argument ten jednak można już powoli odkładać do lamusa dzięki nowemu trybowi jednego okna, który zagościł już w gałęzi rozwojowej projektu.

W tym trybie wszystkie panele są domyślnie połączone w jednym oknie (istnieje możliwość zmiany ich położenia, poza główną paletą narzędzi), natomiast zamiast oddzielnych okien dla każdego obrazu otrzymujemy interfejs dla wielu dokumentów, w którym każdy otwarty obraz posiada jedną kartę. Pasek kart posiada typową funkcjonalność dla tego typu kontrolek, a każdy obraz jest reprezentowany przez miniaturkę, aktualizowaną podczas jego edycji.

Nowy tryb można uaktywnić przez menu Okna. Prace nad tą nową koncepcją interfejsu programu nie zostały jeszcze ukończone, co widać po pewnych niedoróbkach, takich jak zbędne kontrolki zmiany rozmiaru okna wyświetlane na niektórych panelach lub problemy z paskiem kart gdy otwartych jest wiele obrazów.

Po dodaniu nowego trybu deweloperzy nie porzucają jednak prac nad trybem wielu okien, który wzbogacił się między innymi o nowe możliwości łączenia kilku paneli w jedno okno. Teraz można je ustawiać także jeden obok drugiego, a nie tylko układać warstwami. Ponadto wprowadzono kilka ulepszeń do biblioteki GEGL (np. możliwość bezpośredniej edycji tekstu na płótnie), a także rozdzielono część funkcji zapisu obrazków do oddzielnej opcji eksportu.

Wydanie pierwszej stabilnej wersji z serii 2.8 jest wstępnie planowane na koniec tego roku.

Styczniowe wiadomości nt. Hurda

dnia 01-02-2010 o godzinie 19:56

Linux News

Powstanie projektu Arch Hurd, przygotowania do konferencji FOSDEM, praca naukowa o technologii Mobile Objects w systemie Hurd.

W ostatnim miesiącu ukazała się pierwsza działająca wersja systemu Arch GNU/Hurd, kolejnej — obok Debiana — dystrybucji Hurda. Już teraz projekt Arch Hurd udostępnia 66% oprogramowania dostępnego w debianowym wydaniu Hurda.

Projekt Hurd zorganizował spotkanie w trakcie konferencji FOSDEM, która odbędzie się w dniach 6-7 lutego w Brukseli. W spotkaniu udział weźmie ośmiu deweloperów Hurda, sześciu z nich spotka się również z ludźmi z FSF Europe. Drugiego dnia konferencji Olaf Buddenhagen przedstawi dwie prezentacje w ramach Alt-OS Devroom: Dlaczego ludzie wciąż tworzą Hurda? (o 10:30) oraz Portowanie sterowników grafiki KGI z Linuksa do GNU Hurda (o 13:00).

Carl Fredrik Hammar napisał oraz złożył, a następnie obronił z wyróżnieniem, dysertację pt. Generalizing mobility for the Hurd, w której opisał wykorzystanie technologii Mobile Objects w Hurdzie. W streszczeniu pracy czytamy:

The GNU Hurd features mobile objects in its implementation of filesystem backing stores. This thesis investigates the limitations and security concerns these objects present, and how they can be overcome. This is done in preparation for new applications that feature mobile code and mobile objects. In addition, one such application is studied and implemented, in which mobile code is used to make the ioctl system call more extensible.

K3B 2.0 osiągnęło status beta

dnia 31-01-2010 o godzinie 22:57

Linux News

Pojawiła się pierwsza beta długo wyczekiwanego portu popularnej aplikacji do nagrywania (i nie tylko) płyt CD / DVD / Blu-ray, szerzej znanej jako K3B. Wydanie to zbliża nas do planowanego na koniec lutego udostępnienia wersji finalnej.


Wydanie pierwszej bety poprzedziły cztery wersje alfa, ostatnia pojawiła się dwa miesiące temu. Znaczne przyśpieszenie prac jest zasługą głównie polskiego dewelopera, Michała Małka. Warto przypomnieć, że autor i główny deweloper K3B, Sebastian Trüg, jest obecnie zajęty pracami nad projektem NEPOMUK.

Główne zmiany względem wersji alfa 4:

  • dodana obsługa Blu-ray;
  • zestaw Oxygen został uzupełniony o brakujące ikony;
  • bardzo wiele poprawek błędów.

Wydanie to ma być ostatnim testowym przed udostępnieniem wersji stabilnej. Na odważnych testerów czeka między innymi dodana obsługa formatu Blu-ray.

Pobierz wersję testową.

Fennec dla Androida już w lutym!

dnia 29-01-2010 o godzinie 19:15

Linux News

Fennec, specjalna wersja przeglądarki Firefox przeznaczona do zastosowań w urządzeniach mobilnych, głównie inteligentnych telefonach, trafi w wersji beta na Androida już w lutym tego roku.

Firefox jest najpopularniejszą przeglądarką w Polsce, znany jest także na całym globie. Mozilla dostrzegła potencjał drzemiący w nowej platformie mobilnej – Androidzie, gdyż coraz więcej osób decyduje się na zakup telefonu z systemem operacyjnym od Google, dlatego zdecydowała się na opracowanie Fenneca w wersji na Androida. 

Fennec

Prace nad tą przeglądarką w wersji dla Androida rozpoczęły się już kilka miesięcy temu, o czym pisałem. Beta tej wersji ma się pojawić w lutym, czyli mniej-więcej rok po wydaniu pierwszej bety Fenneca w ogóle.

Wormux 0.9.0 wydany

dnia 27-01-2010 o godzinie 17:59

Linux News

Pojawiła się nowa wersja otwartej gry Wormux, która swoim klimatem nawiązuje nieco do popularnej gry Worms, wydanej przez Team17. Nowe wydanie, które pierwotnie miało nosić numerek 0.8.6, przynosi kilka ważnych nowości oraz poprawki błędów.

Nowy Wormux przynosi między innymi:

  • ulepszoną sztuczną inteligencję;
  • poprawione działanie gier sieciowych;
  • dwie nowe drużyny: Postfix oraz Hexley;
  • trzy nowe mapy zastępujące trzy usunięte;
  • kilka innych ulepszeń i poprawek błędów.

Warto przy okazji wspomnieć, że jakiś czas temu pojawił się także port tej gry (wersja 0.8.4) dla platformy Maemo.

Pobierz nową wersję.

SpamAssassin 3.3.0 wydany

dnia 26-01-2010 o godzinie 18:34

Linux News

Apache Software Foundation ogłosiła wydanie nowej wersji popularnej aplikacji służącej do skanowania zawartości poczty elektronicznej i oceny prawdopodobieństwa czy dana wiadomość jest spamem, a znanej szerzej jako SpamAssassin. Program ten jest dostępny na licencji Apache 2.0. Nowe wydanie przynosi przede wszystkim ważną zmianę w sposobie aktualizacji zasad używanych do wykrywania niechcianych wiadomości.


Nowe wydanie przynosi oddzielenie zestawu zasad wykrywania spamu od głównej części aplikacji. Od teraz będą one aktualizowane automatycznie za pomocą narzędzia sa-update. Taka możliwość pojawiła się już w wersji 3.2.0, ale była opcjonalna.

Wersja 3.3.0 przynosi także między innymi:

  • lepsza obsługa IPv6;
  • znacznie ulepszona wtyczka DKIM;
  • dodane wsparcie dla reputacji DCC;
  • ulepszona obsługa błędów.

Pobierz nową wersję.
Informacje o wydaniu.
Informacje dotyczące aktualizacji z poprzednich wersji.

Tiny Core Linux 2.8 już dostępny

dnia 25-01-2010 o godzinie 13:35

Linux News

Pojawiła się nowa wersja ultra lekkiej dystrybucji Linuksa znanej jako Tiny Core Linux. To co wyróżnia tą dystrybucję to jej bardzo mały rozmiar, wynoszący około 10 MB. Nowe wydanie przynosi poprawki błędów jak i kilka nowości.


Wersja 2.8 przynosi między innymi:

  • aktualizacja FLTK do v1.1.10;
  • zaktualizowany menedżer okien FLWM;
  • szybszy start systemu;
  • lepsza obsługa kilku urządzeń CD / DVD dostępnych w systemie;
  • jedną wspólną lokalizację dla zależności i rozszerzeń;
  • zaktualizowany panel sterowania.

System po zainstalowaniu posiada jedynie bardzo podstawowe narzędzia, ale jego możliwości można zwiększyć dzięki pakietom (format TCZ), które można załadować do pamięci RAM lub zamontować.

Wymagania sprzętowe tej dystrybucji są bardzo małe, minimalne to:

  • procesor 486DX,
  • 32 MB RAM (wersja 1.x) lub 48 MB RAM (wersja 2.x).

Rekomendowane:

Jako ciekawostkę można dodać, że istnieje jeszcze mniejsza dystrybucja Micro Core Linux, bazująca na TCL, ale pozbawiona środowiska graficznego i zajmująca jedynie 7 MB.

Pobierz nową wersję.
Instrukcja instalacji.
Opis instalacji na nośniku USB.

Oh shi-

dnia 23-01-2010 o godzinie 00:33

Kangel

Cześć! Kopę lat, czyż nie? Długo tutaj nic nie pisałem, a w zasadzie, patrząc po archiwum – nigdy tutaj nic nie pisałem. Ale to jest oczywiście kłamstwo. Ot, wszystko poznikało, co było zabiegiem całkowicie celowym, który, mam nadzieję, pozwoli mi ponownie wkręcić się w Joggera. Bo w gruncie rzeczy to mi na tym zależy. Skoro jest to nowy początek, to teoretycznie wypadałoby się przedstawić. Od pewnego czasu niezbyt obchodzi mnie, co wypada, a co nie, ale w tym przypadku chyba jednak się przełamię :-) Zatem pragnę napisać to, co aktualne w tej chwili... Na imię mi Kacper, mam siedemnaście lat (notka ta powstała dzień po urodzinach z okazji postanowienia powstałego dzień przed nimi) i jestem uczniem liceum pierwszej klasy i uczęszczam w nim do pierwszej klasy o profilu mat-inf (jak dobrze pójdzie, to ta informacja się przez kilka lat nie zdezaktualizuje) :)) Niesamowicie kręci mnie muzyka: uwielbiam słuchać tej zagranicznej, związanej głównie ze starym hard rockiem (Guns N' Roses, AC/DC, Led Zeppelin...), a także wśród moich ulubionych znajdzie się kilka polskich (takich jak T.Love i Kult). Zresztą co ja się będę rozpisywał, chyba po coś to mam, czyż nie? Dodatkowo uczę się grać na gitarze elektrycznej. Jako, że robię to od dosyć już długiego czasu, potrafię coś czasem na niej zagrać nawet :-) Wraz z dwoma kumplami z gimnazjalnej klasy pogrywamy sobie od roku mniej-więcej raz w tygodniu (niestety z dłuższą przerwą). W tymże zespole zajmuję się, generalnie rzecz określając, robotą gitarzysty rytmicznego. Jeżeli chodzi o jakieś dodatkowe informacje o naszej grupie, to: niedługo prawdopodobnie dołączy do nas basista, powoli poszukujemy wokalisty, a kiedy już się to uda, to może uda się gdzieś, kiedyś zagrać wreszcie jakiś koncert (niepewnie przyznam, że od dłuższego czasu jest to jedno z moich marzeń...). Wtedy w naszych krótkofalowych planach pojawi się zapewne zdobycie fanów w mieście, regionie, województwie i kraju, a w tych nieco dłuższych: podbicie Eurazji, reszty świata i ekspansja na Marsa. Drugim moim zainteresowaniem jest informatyka, a w zasadzie programowanie. Na ten temat nie będę się zbytnio rozpisywał, bo niestety nauka tegoż idzie mi dość opornie. W związku z tym nie ma się za bardzo czym chwalić. To znaczy byłoby czym, gdyby nie to, że w tej społeczności bez problemu będzie można znaleźć kilkoro młodszych ode mnie, lecz o zdecydowanie większej wiedzy... Bywa :) Cóż poza tym mogę dodać? Mimo tego, że nie wszystko mi się udaje, uważam siebie za szczęśliwego człowieka i mam nadzieję, że się to zbyt szybko nie zmieni. Mam kochaną partnerkę, przeżywam wiele pozytywnych chwil i stosunkowo mało negatywnych, mam muzykę, mam co jeść. Prawdopodobnie nie muszę narzekać. Sorry, nie będę płakał. Za często. I cóż poza tym? Lubię żeglarstwo, narty, rower, zielony kolor, humor o pH mniejszym niż 2, sen i imprezy. Jestem Wikipedystą, odwiedzam często demotywatory, wykop i mimo wszystko wolę raczej naszą-klasę niż Facebooka. Aaa no i lubiłem Grono, dopóki nie zmieniło dizajnu na fejsbukowy. Hmm... To chyba tyle zbędnych informacji o mojej osobie... Pozdrowienia, podziwiam, że udało się tu dotrzeć, dziękuję, dobranoc, cześć, papa. A z okazji minionych półtorej godziny temu urodzin życzę sobie natchnienia na notki. I nie tylko na notki...

Szewczyk Dratewka i dinozaury pożerające dziewice

dnia 02-07-2008 o godzinie 23:47

Bigos na madagaskarze (Gardomil)

Dzisiaj będzie o smokach. Pamiętacie jeszcze z dzieciństwa bajkę o Dratewce? Jak to dzielny szewczyk uratował Kraków nękany przez złowieszczą, ziejącą ogniem bestię? Siłą nie był w stanie, więc użył nasz Dratewka podstępu: wypchał owcę siarką i podrzucił smokowi. Ten wziął kęsa, drugiego i.... kaaabum! Siarka zrobiła swoje, a Dratewka dostał pół królestwa, księżniczkę, czy co tam jeszcze chciał.

Ilustracja z "Nowych Aten" Benedykta Chmielowskiego

Jak widzicie, w opowiadaniu bajek nie jestem najlepszy. Niewątpliwie sprawniej szło to autorom... Starego Testamentu.

Rzućmy okiem do Księgi Daniela 14:23-28 (Biblia Warszawsko-Praska):

"Był w Babilonie wielki smok, któremu oddawano cześć.(24) Powiedział król do Daniela: Czy i o nim powiesz, że jest zrobiony z brązu? Popatrz, przecież on i je, i pije. Nie możesz powiedzieć, że to nie jest bóg żyjący. Zechciej mu więc oddać cześć.(25) Daniel odpowiedział: Ja czczę tylko Pana, Boga mojego. Tylko On jest Bogiem żyjącym. Jeśli mi pozwolisz, królu, zabiję tego smoka nie posługując się ani mieczem, ani nawet zwykłą pałką.(26) I zgodził się król.(27) Wziął tedy Daniel smoły, łoju, włosia, kazał wszystko ugotować, zrobił z tego placki, które wrzucił w paszczę smoka. Smok połknąwszy wszystko rozpękł się na dwoje. A Daniel powiedział: Oto zobaczcie teraz, komu cześć oddajecie!(28) Kiedy Babilończycy dowiedzieli się o tym, rozgniewali się bardzo i buntując się przeciwko królowi, mówili: Nasz król stał się Żydem."

Historia wygląda wręcz uderzająco podobnie. Babilończyków również nęka smok, tyle że był to smok pogaństwa. Daniel podstępem, niemal identycznym jak w bajce o Dratewce, zabija smoka i uwalnia Babilon od fałszywego bożka. Oczywiście samych Babilończyków niezbyt to ucieszyło, ale to już inna sprawa. W końcu w bajce o Dratewce król też raczej nie radował się na myśl o oddaniu jakiemuś obdartusowi z nizin społecznych połowy królestwa i córki.

Wróćmy ad rem. Obydwie opowieści są na tyle podobne, że można mieć w zasadzie pewność, że pierwsza pochodzi od drugiej. Nie bezpośrednio, bo Dratewka, miał w rzeczywistości na imię Grakh i pojawił się w legendzie przytoczonej na przełomie XI i XII wieku przez kronikarza Wincentego Kadłubka. Czy Kadłubek sam odnalazł ten motyw w Biblii, czy powtórzył zasłyszaną, a opartą na Księdze Daniela bajkę, to już inna sprawa.

Podobnych baśni zaczerpniętych ze świętych ksiąg, a następnie odartych z sakralnego charakteru można by przytoczyć dziesiątki. Bogowie zmieniają się w rycerzy, prorocy w szewczyków. W efekcie nawet ateiści "cytują" swoim dzieciom starotestamentowe przypowieści....

Swoją drogą smoki, to chyba jeden z najciekawszych tworów ludzkiej wyobraźni. Nigdy nie istniały, a jednak przeniknęły do większości kultur świata, zyskując sobie w niemal każdej z nich dominującą pozycję. Chińczycy do dziś "czczą" smoki, na średniowiecznych herbach i chorągwiach najczęściej (obok orła i lwa) pojawiał się właśnie smok, a Benedykt Chmielowski, autor "Nowych Aten", jeszcze w XVIII wieku święcie wierzył, że smoka można spotkać choćby w Polsce.

Wydaje się, że w wyobraźni np. ludzi średniowiecza smok był równie powszednim i realnym zwierzęciem jak chociażby niedźwiedź, lis czy królik. Pomysłów na wyjaśnienie, skąd fikcyjne stworzenie uzyskało taką pozycję są dziesiątki. Mi osobiście najbardziej przypadło do gustu wyjaśnienie Mariana Plezi. Jego zdaniem smok wawelski mógł "powstać" po tym, jak w grotach pod Wawelem znaleziono jakieś prehistoryczne szczątki. Ludzie średniowiecza na widok kości dinozaura przyrównali je do znanych im skądinąd legend i stwierdzili, że to MUSIAŁ być smok. Bo jeśli nie smok, to co innego?

Herb Klagenfurtu

Dla porównania w Klagenfurcie (tam, gdzie niedawno było parę meczy) również wierzono w legendę o smoku, który nawet trafił na miejski herb. W XIV wieku opowieść zyskała potwierdzenie, po tym jak odnaleziono pod miastem okazałą czaszkę... nosorożca. Do dzisiaj zresztą przechowywaną w miejscowym muzeum.

Oczywiście stwierdzenie, że szczątki dinozaurów i innych zwierząt doprowadziły do powstania smoków byłoby sporym uproszczeniem. Wydaje mi się jednak, że to właśnie dzięki tym kościom ludzie dawali wiarę niedorzecznym opowieściom o gigantycznych bestiach ziejących ogniem.

Niby dinozaury wyginęły 70 milionów lat temu, a jaki wielki miały wpływ na historię ludzkiej mentalności. Zadziwiające prawda?

PS. Jak chcecie poczytać więcej o smokach to bardzo polecam: "Lingua Symbolica" Tomasza Panfila.

Jak piersi, to tylko w Europie

dnia 19-06-2008 o godzinie 21:44

Bigos na madagaskarze (Gardomil)

Kwiatek kwiatków i dno den w kategorii "historia i antropologia kultury". Nie, ja się wcale nie uwziąłem na TVN, ja wcale nic do nich nie mam. Po prostu redaktorzy Faktów momentami przechodzą samych siebie. Na przykład dzisiaj. Ostatni materiał w programie, znaczy frywolny zapychacz na temat piersi. A w nim następujące stwierdzenie: "Czy dekolt może dodać motywacji? Może, ale tylko w kulturze europejskiej i tylko od jakiś 500 lat". Wypowiedź kompletnie pozbawiona sensu, ale poparta cytatem z pana profesora z jakiejś tam szkoły wyższej. Na litość boską, allahową, adonajową, czy całkiem ateistyczną. Większych bzdur dawno nie słyszałem. Czy zdaniem dziennikarzy i profesora Wojciecha Burszty dopiero renesans wymyślił piersi? Bo na to właśnie wygląda.

Jasne, w średniowieczu piersi raczej nie wypadało pokazywać. W zasadzie niczego nie wypadało pokazywać, po tym jak święty Augustyn i jemu podobni wymusili dość rygorystyczne kanony estetyki. No ale chyba nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że jednak przed średniowieczem coś było, prawda? W kulturze greckiej bardziej zwracano uwagę na penisy niż piersi, ale już choćby Rzymianie darzyli je sporą uwagą. Podobnie jak przeróżne współczesne im i wcześniejsze ludy. Pamiętacie wielką matkę paleolityczną i jej gigantyczne piersi? Albo podobne w typie baby pruskie czy słowiańskie? Co u nich przede wszystkim eksponowano? No piersi przecież!

Oczywiście kultura się zmienia, ale pewne rzeczy są zapisane w mózgu, a nie w kulturze. Kobiece piersi maja na celu karmienie dzieci, ale też kuszenie samców (znaczy mężczyzn) i zwiększanie satysfakcji seksualnej. I tak było zawsze, więc "motywacyjnej" roli piersi nie mógł wymyślić renesans.


A jeśli ktoś twierdzi, że kultura europejska ma do piersi jakieś szczególne prawa, to chyba nie czytał "Pachnącego Ogrodu", "Kama Sutry" (w znaczeniu hinduskiego traktatu, a nie pornograficznych książeczek, których pełno w księgarniach), ani choćby relacji Pigafetty czy jednego z setek opisów podróży z czasów od średniowiecza po dziś dzień. Śmiałbym przypuścić, że kultury pozaeuropejskie odkryły piersi wcześniej i w znacznie większym stopniu niż Europa. No ale co ja tam wiem.

Katyń to nie żadna zbrodnia. Naprawdę!

dnia 15-04-2008 o godzinie 12:46

Bigos na madagaskarze (Gardomil)

Za nami kolejna rocznica związana z Katyniem. Tym razem był to "Światowy Dzień Pamięci Ofiar Katynia". Nazwa trochę buńczuczna i nie do końca uzasadniona, ale nie o tym chciałem pisać. Rocznica za nami, a zarazem kolejne artykuły i reportaże o Katyniu, a także postulaty, by wreszcie Rosjanie porządnie się pokajali, przyznali, że było to ludobójstwo i zaczęli szczerze bić w piersi. Już wiadomo, że nasi sąsiedzi ze wschodu tego nie zrobią. I szczerze mówiąc ani trochę im się nie dziwię.

W Polsce od lat zachodzimy w głowę, skąd opór strony rosyjskiej. Przecież wymordowano ponad 20 000 oficerów, żołnierzy i intelektualistów. W bestialski sposób i bez uczciwego procesu zniszczono polskie elity. To nasza perspektywa. Zapominamy jednak, że swoją perspektywę mają też Rosjanie. Dla nich był to jeden z tysięcy podobnych incydentów. Element rutyny, która od lat 30. zdominowała Związek Radziecki.

Wtedy to Stalin rozpętał czystkę, która miała na celu zniszczyć opozycyjne wobec niego władze partii, ale szybo objęła całe społeczeństwo. Jej skala jest nieporównywalna ze zbrodnią katyńską i warto to sobie uświadomić. Do więzień trafiały miliony ludzi, z których zdecydowana większość była kompletnie niewinna. Z wyliczeń Roberta Conquesta wynika, że Stalin rozpoczynał każdy dzień pracy od zatwierdzenia nadesłanej przez NKWD listy osób skazanych na śmierć (R. Conquest, The Great Terror: A Reassessment, 2008). Przeciętnie było na niej ok. 5000 pozycji. Przy tym lista zawierała jedynie nazwiska bardziej prominentnych polityków. Tysiące innych egzekucji były przeprowadzane bez bezpośredniego nadzoru pierwszego sekretarza.

Paranoja ogarnęła najpierw świat polityki, później wojsko, a na koniec każdą sferę życia, osiągając niespotykaną w historii skalę. Władze centralne raz po raz wysyłały do komitetów lokalnych depesze z żądaniem natychmiastowej egzekucji "co najmniej 10 000 wrogów ludu" albo "wszystkich kułaków, w liczbie co najmniej 15 000". Szybko zaczęło brakować realnych opozycjonistów, aresztowano więc każdego. Za sabotaż, prace dla polskiego wywiadu, trockizm. Zeznania wyciągano poprzez tortury, po czym skazany był rozstrzeliwany lub trafiał do obozu. Jeśli zajmował jakiekolwiek stanowisko, dla pewności skazywano jego podwładnych, znajomych, następcę i następcę tego następcy.

Padały najbardziej absurdalne wyroki. Conquest przytacza przykład drwala z małej wioski, któremu zarzucono, że wycina drzewa według specjalnego schematu, tak by stworzyć trasy najazdu dla polskich i niemieckich czołgów (s. 280). Pewna śpiewaczka operowa trafiła na 10 lat do obozu pracy za zbyt długi taniec z japońskim ambasadorem, podczas oficjalnego przyjęcia (s. 271). To zresztą przypadki jednostkowe. Dla zwiększenia skali czystek wiele grup aresztowano en bloc. Każdy filatelista, esperantysta, czy świadek jehowy był uznawany za szpiega i wywrotowca. Buddystów skazywano za szpiegostwo na rzecz Japonii, a kiedy tych zabrakło, ten sam zarzut wysunięto przeciwko... muzułmanom (s. 273).

Grekom i każdemu kto utrzymywał jakiekolwiek kontakty z Grecją (wystarczyło, że kiedykolwiek wysłał list do tego kraju!) zarzucono udział w nacjonalistycznym spisku, mającym na celu wywołanie na Ukrainie powstania i stworzenie nad Dnieprem "Wielkiej Grecji" (s. 272). Czystki dotknęły też większość pisarzy (ponad 90% wymordowano) i historyków. Torturowano nawet 8-latków, bo od nich prościej niż od dorosłych można było wyciągnąć zeznania (s. 274). Choćby deklarację udziału w nazistowskich spiskach i zatruwania studni.

Łączna skala zbrodni nie jest znana, ale doszło do takiej sytuacji, że każdy obywatel ZSRR spodziewał się, że lada dzień trafi do więzienia. Łącznie ofiar mogło być nawet ponad 10 milionów.

10 milionów. Porównajmy ta liczbę z 20 000 zabitych w Katyniu. Kto wie, może Stalin nawet nie zwrócił uwagi na tę akurat egzekucję. Dla niego był to po prostu element rutyny. Kilka lat wcześniej zaplanowano przecież, że podobna do katyńskiej czystka na Litwie powinna dotyczyć 1/4 społeczeństwa.

Do dzisiaj Rosjanie nie poradzili sobie z "wielkim terrorem", tą chyba najczarniejszą kartą swojej historii. I dopiero kiedy uda im się zrozumieć zbrodnie lat 30. będziemy mogli oczekiwać, że szczerze przeproszą za Katyń. Lepiej nie zapominać, że tak naprawdę to sami Rosjanie, a nie Polacy byli największymi ofiarami komunizmu.

Buy. Buy more now. Buy, and be happy!

dnia 14-04-2008 o godzinie 01:45

Bigos na madagaskarze (Gardomil)

George Lucas znany jest głównie z Gwiezdnych Wojen i Indiany Jonesa. Słowem, z filmów mainstreamowych, z możliwie szybką akcją, efektownymi strzelaninami i nowoczesnymi efektami specjalnymi. Tymczasem w filmografii Lucasa znajduje się także film znacznie powolniejszy, na swój sposób wręcz ascetyczny i filozoficzny. Mowa o THX-1138. Była to pierwsza produkcja amerykańskiego reżysera, a moim zdaniem zarazem najlepsza. Choć może to tylko subiektywna opinia, bo film oglądnąłem wczoraj i chyba jeszcze nie otrząsnąłem się z wrażenia.
Do kin THX-1138 trafił w 1971 roku i szybko zyskał miano kultowego w amerykańskim środowisku studenckim. Na swój sposób przeniknął do kultury masowej, bo numer 1138 został sparodiowany w wielu kreskówkach i powtórzony w przynajmniej kilku filmach, a sama produkcja bardzo mocno wpłynęła na gatunek. Niestety w Polsce do dziś film jest prawie nieznany.

O co chodzi? Krótko mówiąc o chyba najlepszą antyutopię w historii kina. THX-1138 to numer identyfikacyjny głównego bohatera filmu: człowieka żyjącego w skomputeryzowanym społeczeństwie przyszłości. Społeczeństwie, w którym "coś" poszło nie tak, bo świat uległ zagładzie, a resztki ludzkości żyją w gigantycznym podziemnym mieście. Całe ich życie jest poddane kontroli systemu komputerowego, a emocje tłumione poprzez specjalne leki. Ich egzystencja koncentruje się wokół religii przyszłości. Obiektem kultu jest komputerowy twór wzorowany z jednej strony na Jezusie, z drugiej chyba na orwellowskim Wielkim Bracie. Emocje są zabronione, samodzielne myślenie podlega surowej karze, a seks stanowi jedno z najcięższych przestępstw. Realną wartość mają jedynie kolektywna praca, kapitalizm i wydajność.

Świat przyszłości według Lucasa jest odarty z wszelkich barw, a łysi ludzie o bladych twarzach prowadzą życie kontrolowane przez roboty... konstruowane przez nich samych. Film jest na swój sposób powolny, ale dzięki temu skłania do przemyśleń. Zresztą, można go odbierać na przeróżne sposoby. Dla mnie jest to przerażająca wizja tego, jak może wyglądać skomputeryzowany świat przyszłości i jak bardzo Orwell jest wciąż aktualny, mimo że totalitaryzm upadł ostatecznie 20 lat temu. Sam Lucas stwierdził natomiast, że była to raczej metafora atmosfery lat 70...

Zachęcam do obejrzenia. Pozycja obowiązkowa choćby dlatego, że wiele późniejszych filmów czerpało z THX-1138. Najwyraźniej Equilibrium, w mniejszym stopniu też "Ja, Robot" i "Matrix".

PS. Swoją drogą strona www THX-1138 to jednym słowem majstersztyk.

Muzułmanie nie skumali popkultury?

dnia 29-03-2008 o godzinie 01:40

Bigos na madagaskarze (Gardomil)

Chyba wszyscy pamiętają wielki raban, jaki podniesiono w świecie Islamu, po tym jak duński dziennik Jyllands-Posten opublikował kilka karykatur Mahometa. Masowe protesty, manifestacje, groźby, fatwy, bojkoty... W efekcie parę marnej jakości (i dennego poziomu) rysunków przedrukowały setki gazet na świecie. A europejczycy dowiedzieli się, że po raz kolejny podeptali godność Islamu i wypowiedzieli wojnę religii muzułmańskiej... Można się z tego wszystkiego śmiać, ale można też spróbować zrozumieć ten i podobne incydenty. Albo raczej powód, dla którego jedna z największych religii na świecie przejmuje się takimi, co tu dużo mówić, pierdołami. Osobiście, parafrazując nie tak dawną wypowiedź na temat Matriksa, odnoszę wrażenie, że muzułmanie wciąż nie skumali... popkultury.

Od lat nikogo nie dziwi, że Jezus, Bóg, czy Maryja to właśnie ikony popkultury. Ogółem, świat zachodni przełamał tabu otaczające religię i summa summarum wyszło mu to chyba na dobre. Oczywiście nie każdemu podoba się np. parodiowanie Pasji Mela Gibsona czy przedstawianie Chrystusa w pozie jak powyżej. Tym bardziej mało kto zachwyci się, widząc penis wpisany w krzyż.

Tyle, że ludzie XXI wieku rozumieją, że dopuszczenie do tego typu ekscesów to element jednego z największych osiągnięć demokracji - wolności słowa. Jeśli komuś dane "dzieło" się nie podoba, to może go nie oglądać, nie kupować, albo nawet publicznie je skrytykować. To znacznie lepsze rozwiązanie niż kamienowanie obrazoburcy albo wsadzanie go do więzienia. Poza tym, wiele karykatur czy popkulturowych prezentacji tematów religijnych pozwala nabrać dystansu do skostniałych zasad religii... albo nawet lepiej je zrozumieć. Czy to poprzez wywołanie dyskusji, czy też poprzez skłonienie ludzi do refleksji nad czyś dotąd oczywistym.

Inna bajka, że poważna instytucja religijna nie powinna się zniżać do krytyki paru obrazków, bo to świadczy o niej samej. Tak na przykład o hierarchii kościelnej świadcyzło w pewien sposób zaciekłe atakowanie "Kodu da Vinci" i Harrego Pottera. Największa religia świata bała się dwóch książek? Odrobinę śmieszne moim zdaniem.

Tak samo zabawne wydają się gigantyczne protesty muzułmanów i ich oskarżenia, że Europa wyśmiewa akurat Mahometa. Guzik prawda. Rzućmy choćby okiem na nową reklamę marki House:

Wzbudziła wielką krytykę i pewnie szybko zniknie z ulic ze względu na obrazę uczuć religijnych. Ale czy ktoś organizuje pikiety z tej okazji? Żąda zemsty i mordu na sprawcach? Nie. Jeśli kogoś reklama zbulwersowała, to po prostu nie kupi więcej ubrań tej marki. A sama firma zyska opinię, która może być w niektórych kręgach przydatna, w innych wysoce niekorzystna. Tylko tyle i aż tyle.

Tak samo współczesna popkultura potrafi się śmiać z każdej innej religii. Niżej jeszcze jedna reklama, tym razem banku WBK.

Widzicie jasne nawiązania do hinduizmu? Ja widzę. I do idei religijnych ogółem. Czy polscy hinduiści zaprotestowali? Czy w ogóle ktoś zaprotestował? Nie, bo po co robić aferę z niczego? Dzieło świadczy o autorze, a karykatura to narzędzie społecznie bardziej pomocne niż szkodliwe.

Niestety muzułmanie chyba jeszcze długo nie zrozumieją, że nikt się na nich nie uwziął i że tego typu głupoty najlepiej puścić koło uszu, zamiast niepotrzebnie robić reklamę ich autorowi. Co zrobić... katolicy mogą się co najwyżej cieszyć, że muzułmanie równie zaciekle bronią dobrego wizerunku Jezusa.

Wikipedia wchodzi do codziennego życia

dnia 01-01-1970 o godzinie 00:00

Krzysztof P. 'Kpjas' Jasiutowicz

Skończyły się czasy, że Wikipedię mogłeś czytać tylko i wyłącznie siadając przy komputerze.

Zaraz potem przyszła WAPedia, potem Wikipedia na PDA czy telefony komórkowe (w Tome Raiderze).

Gdy stały się popularne iPody i każdy (prawie i to USA) je ma, powstała Wikipedia na iPody czyli Encyclopodia.

Teraz Wikipedia staje się jeszcze bardziej bliska. Pojawił się serwis wikinear.com, do którego zapewne można doserfować jakimś przenośnym urządzonkiem, co w połączeniu z nową bo uruchomioną 5 marca 2008 usługą pn. Fire Eagle sygnowaną przez Yahoo! dostajesz listę artykułów z Wikipedii, które dotyczą miejsca gdzie się właśnie znajdujesz. Cool, ale może trochę straszne ? Czy to nie Big Brother mnie obserwuje ?

Inne rozwiązanie spełniające to samo zadanie to iPhone + GPS + Geopedia. Geopedia to aplikacja, która wyświetla listę haseł z Wikipedii np. danych z GPSu (zobaczcie tu)

Nie będzie zdjęć Slayera

dnia 01-01-1970 o godzinie 00:00

Artur 'WarX' Fijałkowski

Wiem, że nie jestem dobrym negocjatorem.

Wiem, że nie potrafię załatwiać różnych spraw.

Wiem, że sprawę po rozpoczęciu odłożyłem na zbyt długo.

Wiem, że reprezentuję słabą instytucję.

Ale wiem też, że wielu ludzi by się bardzo, bardzo ucieszyło gdyby były wysokiej klasy zdjęcia muzyków z zespołu Slayer na wolnej licencji.

Dlatego jeżeli uważasz, że ekipa Wikipedystów powinna robić zdjęcia na Mystic Festival 2007 daj o tym znać organizatorom - może uda się im ''dorobić'' akredytacje dla przedstawicieli społeczności Wolnych Mediów ;).